poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 1

-Wstawaj Dominik.-usłyszałem ciepły głos Weroniki.-Chyba nie chcesz się spóźnić na swój pierwszy dzień w nowej szkole.-powiedziała.Gdy lekko otworzyłem jeszcze zaspane oczy,widziałem ją odsłaniającą roletę z okna.
-Która godzina?-zapytałem niemrawo.
-6:30-odpowiedziała i wyszła z pokoju.
Odkryłem się,po czym wstałem i poszedłem w stronę kuchni.W salonie,który był połączony z kuchnią siedzieli Marek,Hubert i Łukasz.Byli bardzo zaciekawieni dziwnym według mnie programem ,,Jak to jest zrobione?''.Weronika szykowała  śniadanie.Nagle plaster sera urwał się od reszty i spadł na podłogę po czym cicho przeklęła .Idąc w stronę lodówki powiedziałem głupie ,,elo'' na przywitanie,lecz nikt nie udzielił mi odpowiedzi.Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem z niej mleko,nalałem je do szklanki i zacząłem pić opierając się o blat szafki.
-Podgrzej to mleko.-powiedziała Weronika nie odrywając wzroku od przyrządzanych przez nią kanapek.
-Nie...takie jest dobre.-powiedziałem podchodząc do stołu po czym usiadłem na krześle i przysunąłem się do niego. Weronika podała mi talerz,na którym leżały dwie kanapki z serem i pomidorem.
-Dzięki.-odpowiedziałem aby podziękować jej za śniadanie,bo wiedziałem,że gdyby nie ona wszyscy już dawno pomarlibyśmy z głodu.
-Marek dobrze drobił oświadczając się jej.-pomyślałem.
-Dziwne że pozwolili ci nocować poza ośrodkiem. I to jeszcze u nas.-powiedział Marek ze zdziwieniem w głosie.
-Bo nie pozwolili.-powiedziałem stanowczo gryząc kanapkę.
-Że co?!-powiedzieli wszyscy jednocześnie.
-No normalnie.Ale spoko,nikt nawet nie zauważy,że mnie nie ma.-powiedziałem jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Ty debilu. Mogą wezwać policję a wtedy sprawdzą dom i będzie po nas!-powiedział Hubert ze złością w głosie.
-Hubert ma rację.Nie możesz tak sobie nocować poza ośrodkiem nikomu stamtąd o tym nie mówiąc!-powiedział Marek który także był wściekły.
-Oj tam,przesadzacie.To jest duży ośrodek i mieszka tam około 100 dzieci i myślicie,że zwrócą uwagę że nie ma jednego?-powiedziałem do nich ja do idiotów.
-W sumie ma rację.-odpowiedział Łukasz. Cieszyłem się,że wreszcie ktoś mnie zrozumiał.
-Dobrze,ale jeśli jeszcze raz będziesz chciał tu przenocować to zapytaj ich czy możesz.-powiedziała Weronika.
-Nie pozwolą mi.-powiedziałem ze smutkiem w głosie.
-Czemu?-spytał Łukasz.
-Bo was znają.-spojrzałem na talerz,który był już pusty.
Spojrzeli na siebie.Przez chwilę panowała cisza.Spojrzałem na zegar cyfrowy od piekarnika i była już 7:15.
-O kurwa,już ta godzina?!-wstałem i zasunąłem za sobą krzesło.-Muszę się jeszcze ogarnąć.-pobiegłem do łazienki.Gdy wszedłem,zakluczyłem się,tak na wszelki wypadek.Spojrzałem w lustro i zobaczyłem rozczochranego siebie.Szybko wziąłem szczoteczkę i wyszorowałem nią zęby.Następnie sięgnąłem po grzebień i rozczesałem moje dość długie jak na chłopaka włosy. Wyszedłem i szybko podszedłem do szafy w moim pokoju,gdzie była tylko część moich ubrań,ponieważ reszta znajdowała się w ośrodku. Wyciągnąłem z niej czarną  bluzę z biało-czerwonymi napisami i szare dżinsy.Ściągnąłem piżamę i założyłem wcześniej wyciągnięte z szafy ubrania.Następnie wziąłem mój szary plecak.
-Tyle wspomnień,tyle przemyconych nielegalnie broni i marihuany dla chłopaków.-wyszeptałem z uśmiechem patrząc na niego.
Spojrzałem na zegarek, Była 7:40 a lekcje zaczynałem na 8:00. Powędrowałem z plecakiem zawieszonym na jednym ramieniu w stronę drzwi.
-Wychodzę!-krzyknąłem na cały dom.
-Powodzenia!-usłyszałem Głosy Marka i Weroniki.
-Dziękuje!-odkrzyknąłem.
Szedłem ulicą grzebiąc w telefonie.Znałem wszystkie ulicę tego  miasta na pamięć,pomimo że było ogromne. Nagle stanąłem przed niebieską szkołą,a obok stała tablica z napisem ,,Serdecznie witamy w gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Zatorowie''.
-To tu.-pomyślałem.
Nagle usłyszałem głośne rozmowy i śmiech. Odwróciłem się, a obok mnie szły dwie dziewczyny. Gdy były obok mnie,ich rozmowy ucichły a ich wzrok powędrował na mnie.Nasze oczy niestety się spotkały a one obczaiły mnie od góry do dołu wzrokiem na co nie zareagowałem,lecz w duchu miałem ochotę im wyjebać.
-Już ich nie lubię.-pomyślałem.Były to jebane ,,tapeciary'' które obchodzi tylko wygląd i kasa. Obawiałem się,że będzie więcej takich ludzi w tej szkole.Miałem też nadzieję że wiadomość o tym,że w szkole jest ,,nowy'' nie będzie aż taką sensacją. Musiałem też wymyślić wymówkę,dlaczego zmieniam szkołę,bo raczej nie uwierzą że to przez złe oceny ponieważ w tamtym roku mało mi zabrakło do świadectwa z czerwonym paskiem. Bo przecież im nie powiem że za prawie śmiertelne pobicie jednego z uczniów...




-----------------------------------------------------------------------------------------

Podobało się?


2 komentarze: