czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 5

 -O czym myślisz?-zapytałem.Nadal siedzieliśmy na łóżku a on obejmował mnie.
-O tym że masz ciężkie życie i nie masz z kim pogadać.-powiedział patrząc na mnie swoimi dużymi oczami.-i że teraz skoro tak dużo wiem to muszę przy tobie zostać i Cię wspierać.-uśmiechnął się do mnie.
-Nie,nie musisz...-wyszeptałem.
-Ale też chcę.-wstał z łóżka i spojrzał na mnie.
-Dziękuję.-wstałem z uśmiechem i mocno go przytuliłem,po czym on także mnie przytulił.
Kiedy się od siebie ''odczepiliśmy'' on przybliżył głowę bardzo blisko mojej.Zrobiło mi się strasznie gorąco.Patrzył mi głęboko w oczy i przybliżał głowę coraz bliżej,po czym chwycił mnie za ramię i oblizał usta.Czułem że zaraz oszaleję. Wszystko we mnie szalało.
-Nosisz soczewki?-wymamrotał marszcząc brwi.
-Nieee-odpowiedziałem ze zdziwieniem patrząc mu w oczy.-A dlaczego pytasz?
-Bo masz takie błyszczące oczy-powiedział uśmiechając się po czym oddalił się i zrobiło mi się o wiele chłodniej.
Odwrócił się i podszedł do okna,lekko odsłaniając firankę.
Światło delikatnie padało na jego śliczną twarz. Jego oczy błyszczały,a na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.Moje serce zaczęło bić szybciej.Coś się ze mną działo,lecz nie wiedziałem co to za uczucie,ale wiedziałem,że to nie jest tylko przyjaźń.
-Piękny widok panoramy miasta.-powiedział nie odrywając wzroku od okna.
-Wiem.-powiedziałem wpatrując się w niego z lekko uchylonymi ustami,po czym przekręciłem głowę na prawo.
Przez chwilę tkwiliśmy w naszych pozach gdy nagle zorientowałem się że on na mnie patrzy.
-Coś się stało?-zapytał z uśmiechem pokazując szereg białych zębów.
-Nie...tylko się zamyśliłem.-przetarłem ręką oczy.
Zaśmiał się po czym spojrzał ostatni raz w okno.
-Która godzina?-zapytał drapiąc się w kark i idąc w moją stronę.
Wyciągnąłem telefon w celu sprawdzenia godziny.
-Za piętnaście szósta.-powiedziałem chowając telefon ze smutkiem,bo wiedziałem co to znaczy.
-Już ta godzina?-zmarszczył brwi.
-Nom.Szybko zleciało.-powiedziałem krzyżując ręce  na klatce piersiowej układając usta w cienką linię.
-To...muszę już iść.-powiedział z miną smutnego szczeniaka.
-Szkoda.-uśmiechnąłem się do niego.-Choć.-powiedziałem i zacząłem iść w kierunku drzwi,a on był tuż za mną.
Zatrzymałem się przy drzwiach.
-Hej podasz mi swój numer? Żebyśmy mieli się potem jak skontaktować jakby coś.-powiedziałem biorąc jego plecak i podając mu.
-Tylko jest problem.-powiedział z krzywą miną.-Nie znam swojego numeru a mam kare na telefon.
-Ok- zaśmiałem się.-za co ta kara?
-Za jedynkę  z matmy.-powiedział ze smutkiem.
-Jak coś to możesz przyjść do mnie na korki.-zasugerowałem 
-Do ciebie?-zapytał zdziwiony.
-Tak,do mnie.-powiedziałem wręczając mu karteczkę z moim numerem.-Ja się dość dobrze uczę więc wiesz.
-Omg,kujon-powiedział cofając się o krok.
-Wal się!-uderzyłem go w ramię śmiejąc się
-Ta informacja przyda mi się jak jutro będę o tobie opowiadał reszcie klasy.-spuścił głowę na dół parząc w podłogę.
-Opowiadał o mnie?-zmarszczyłem brwi.
-No bo po to zostałem wysłany.-spojrzał na mnie nie unosząc głowy.
-Dobra...-powiedziałem po czym oblizałem usta
-Na początku nie chciałem bo szczerze mówiąc,bałem się ciebie.- uśmiechnął się i podniósł głowę-ale wyszło mi to na dobre.
-No tak.-pokiwałem głową.
Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy i znowu wróciło do mnie to uczucie ciepła w środku.Czułem,że znowu zaczynam odpływać.Przygryzłem lekko wargę.
-To idę-powiedział.-Pa.
-Em...cześć.- odpowiedziałem wyrywając się z ''transu''.
Nacisnął klamkę i wyszedł zza drzwi lekko je zamykając.
Oparłem się o drzwi po czym zjechałem na dół i usiadłem na podłogę prostując jedną nogę. Siedziałem jak wryty. Musiałem ogarnąć myśli. Wstałem i podszedłem do lodówki,wyciągnąłem z niej mleko,nalałem do szklanki po czym włożyłem ją do mikrofalówki i włączyłem,a gdy się zagrzało wyjąłem i nasypałem do niej 2 łyżki kakao.Zamieszałem i zacząłem iść ze szklanką w ręku w stronę kanapy. Usiadłem,podgiąłem nogi do siebie i przykryłem się kocem,który leżał obok mnie.Wziąłem łyka kakao. Musiałem sobie wszystko przemyśleć,co związane z Kamilem. Gdy był koło mnie,czułem nagły przypływ emocji i ciepło w okolicach serca. Rozmowa z nim,była dla mnie jak rozmowa z aniołem,który czuwa koło mnie dając mi ochronę.Jego piękna twarz sprawiała,że nie mogłem oderwać od niej wzroku a jego uśmiech onieśmielał mnie. Jego dotyk,był dla mnie jak lek na ból. A słowa ,,spokojnie,teraz masz mnie'' sprawiły że poczułem przywiązanie do niego. Tak bardzo nie chciałem żeby odchodził.Poczułem tęsknotę za nim,za jego żartami,za uśmiechem.Byłem strasznie ciekaw,czy on czuje to samo.
-Dominik! Hej!-szturchnęła mnie Weronika po czym usiadła koło mnie.-Żyjesz?
-E...kiedy weszliście?-zapytałem zszokowany po czym zauważyłem chłopaków rozpakowujących się.
-Przed chwilą. Mówiliśmy do ciebie ale ty nadal siedziałeś jak zaklęty.-powiedziała marszcząc brwi.
-Em,no,zamyśliłem się.-powiedziałem biorąc łyka już zimnego kakao.
-Coś się stało?-zapytała zaniepokojona.
-Nie,nic...- pokiwałem głową wpatrując się w szklankę z kakaem.
Chłopaki krążyli po całym salonie,więc uważnie nadsłuchiwali moją rozmowę z Weroniką.
-Jak poszło?-zapytałem zaciekawiony patrzą na nich.
-Dobrze.-powiedział Łukasz i oparł się o fotel stojący obok.-Gładko poszło.
-To dobrze-powiedziałem cicho biorąc kolejnego łyka kakao wpatrując się stolik stojący przede mną.
-Coś się stało. Widać to po tobie.-powiedziała zaniepokojona Weronika.
-No gadaj co się stało.-powiedział Łukasz marszcząc brwi. 
-Tylko nie kłam.-powiedziała Weronika obejmując mnie ramieniem.
-No bo...-zacząłem nieśmiało wpatrując się nadal wpatrując się w stolik.-To takie dziwne uczucie, i to tak sprawia że się tak dziwnie czuję,i tak ciepło mi tak tu-zacząłem kręcić ręką kółka koło klatki piersiowej.-to takie przyjemne,związane z taką osobą,ale nie wiem jak to opisać.coś takiego jak czekolada.-mówiłem czując że moja wypowiedź jest idiotyczna.
-Oooo...-powiedziała całą czwórka równocześnie.
-Jakie to słodkie.-powiedział Marek.
-Ale co?-zapytałem i spojrzałem na niego.Nie wiedziałem o co im chodzi.
-Zakochałeś się idioto.-zaśmiał się Hubert rozkładając ręce.
Spojrzałem na niego,a potem na wszystkich. Ich oczy były wpatrzone we mnie.Otworzyłem usta aby coś powiedzieć,lecz nie mogłem nic wydukać więc przygryzłem dolną wargę.
-O boże młody-zaczął Łukasz.-zrobiłeś najgorszą rzecz w życiu.-zaśmiał się akcentując każde słowo.
-Dlaczego? To urocze.-powiedziała z uśmiechem Weronika 
-Urocze? To chore. Weź przestań Dominik,ogarnij.-powiedział do mnie Hubert.
-Ma rację. Chociaż raz.-zaśmiał się Łukasz.
-A ja tak nie uważam.-powiedział Marek po czym podszedł do Weroniki,kucnął przy niej i pocałował ją.
Łukasz i Hubert przybili sobie ręką w twarz śmiejąc się.
-Jeszcze go takim czymś dołujcie.Brawo.-powiedział Łukasz.
-Dobra,koniec.-postawiłem szklankę na stoliku,odkryłem się i wstałem. - Nie było rozmowy.-przetarłem rękami twarz i poszedłem do swojego pokoju.


--------------------------------------------------------------------------------------------
 I jak? 



Wiem że nikt nie da komentarza ;_;

2 komentarze:

  1. A ja se dam komentarz :3 jest okej tylko krótki :C

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótki ale ŚWIETNY <#<#<#<#<#<<3<3<#<#<#,3 LOVVEEE

    OdpowiedzUsuń