Dominik pov.
Niepewnie nadusiłem dzwonek,po czym spojrzałem w okno znajdujące się obok drzwi. Zauważyłem w nim znajomą twarz. To był Kamil. Spojrzał na mnie z uśmiechem i pobiegł gdzieś w głąb pokoju. Po chwili drzwi otwarły się,a w nich ujrzałem Kamila. Zrobiło mi się strasznie gorąco. Dlaczego? Kamil był bez koszulki.
-Hej.-dosłownie wskoczył w próg drzwi i powiedział to z uśmiechem.
-Siema.-odpowiedziałem odwzajemniając uśmiech,czując ciarki na całym ciele i narastające ciepło wewnątrz.
-Wejdź.-powiedział odsuwając się abym mógł wejść.-Zaczekaj jeszcze chwile,bo jeszcze jem śniadanie.
-Ok.-odpowiedziałem wchodząc do korytarza i rozglądając się wokół.
Ruszył w stronę kuchni,a ja za nim.
Byłem tak cholernie podniecony. Widziałem jego drobne,perfekcyjne ciało. Nie mogłem się napatrzeć,chociaż szedł tyłem. Ukradkiem spojrzałem na swoje krocze,sprawdzając czy nic się tam nie ,,wystaje'',bo wiedziałem,że jeśli Kamil się nie ubierze,może się coś wydarzyć,a gdyby on to zauważył,spaliłbym się ze wstydu.
Weszliśmy do kuchni. Usiadł przy stole kontynuując jedzenia płatków z mlekiem. Usiadłem na przeciwko niego. Postanowiłem go sprowokować do ubrania się.
-Nie jest ci zimno?-zapytałem patrząc na jego nagi tors.
Po chwili zorientowałem się że przygryzam wargę. Jakoś tak odruchowo to się stało.
-Trochę. Ale jest dobrze.-zaśmiał się
Uśmiechnąłem się i wbiłem wzrok w jego miskę z płatkami. Wziąłem głęboki oddech i chciałem skupić myśli na czymś innym,lecz Kamil mnie rozpraszał. Nie myślałem o niczym innym,tylko o nim. Znowu zorientowałem się,że bardzo mocno przygryzam wargę.
Panowała cisza. Nagle Kamil wstał i odstawił miskę do zlewu.
-Czekaj chwile.-powiedział poprawiając włosy.
Gdy wstał i przeszedł koło mnie,poczułem zapach wanilii. Czułem że jestem czerwony. Upewniłem się żeby sprawdzić czy na pewno wyszedł. Rozciągnąłem ręce na cały stół,położyłem głowę i mocno zacisnąłem koniec stołu.
-kurwa.-szepnąłem.
Podniosłem się i oparłem łokcie na krawędzi stołu przyciskając ręce do ust. Spojrzałem w biały sufit i ciężko wypuściłem powietrze przez ręce. Uspokoiłem się trochę i wstałem,aby zobaczyć dlaczego tak długo nie wraca. Przeszedłem się po małym korytarzyku,po czym zajrzałem do pokoju obok który był czymś w rodzaju salonu. Ściany były kremowe,z grubym,czerwonym paskiem koło dużego telewizora. Przy nim stała komoda,na której stały zdjęcia Kamila i pewnej kobiety. Przypuszczałem,że to jego mama. Podszedłem bliżej,aby dokładnie przyjrzeć się pewnemu zdjęciu. Chwyciłem je i dostrzegłem na nim dziecko,przypominające Kamila. Uśmiechnąłem się i przejechałem kciukiem po zdjęciu. Nagle poczułem lekki dotyk na lewym ramieniu. Przekręciłem lekko głowę i ujrzałem Kamila,opierającego się brodą o moje ramię. Uśmiechnąłem się do niego a on do mnie,po czym znowu spojrzałem na zdjęcie.
-To ty?-zapytałem.
-Tak.-odpowiedział.
-Słodki byłeś.-zaśmiałem się.
-Byłem? To znaczy że już nie jestem-zażartował
-No jesteś ale...-wykrztusiłem z uśmiechem
-Uważasz że jestem słodki?-powiedział przerywając mi
-No...masz taki urok osobisty-odpowiedziałem zawstydzony nadal patrząc na zdjęcie.
-Hmmm-zaśmiał się i opadł czoło w miejsce gdzie opierał brodę.
Staliśmy tak przez chwile po czym odstawiłem zdjęcie.
-Idziemy?-zaproponowałem po czym okręciłem głowę w jego stronę.
-Tak,idziemy-powiedział i odsunął się kulka kroków.
Spojrzałem na niego. Miał ubrane jasne dżinsy i niebieską bluzkę z długim rękawem.
Przejechałem po nim oczami a on uśmiechnął się,na co przygryzłem wargę i zawstydzony spojrzałem na fotel obok..
Ruszył w stronę drzwi,a ja poszedłem za nim. Ubrał buty,wziął małą torbę na ramię i wszyliśmy z domu. Oparłem się o białą kolumnę i przyglądałem się jak zaklucza dom.
-Dziś Weronika i Marek zrobili...-zacząłem opowiadać.
-Kto?-zapytał chowając klucze do torby.
-No to są ci co mieszkają tam gdze chodzę.-wyprostowałem się.
-Ok.-odpowiedział
-No są jeszcze Łukasz i Hubert.-odparłem
-Ok. No dokończ co poprzednio zacząłeś.-zaczął iść w stronę furtki a ja za nim.
-No dali m wykład o dojrzewaniu. Podrapałem się w kark ze śmiechem.
Zatrzymał się na chwile i odwrócił w moją stronę.
-Współczuję.-powiedział poważnie.
-Ale i tak w połowie im przerwałem bo nie muszą mi tego opowiadać.-zaśmiałem się i przeszedłem na drugą stronę furtki.
-Ze mną jeszcze o tym nie rozmawiali.-zamknął za sobą furtkę.
-To się przygotuj.-powiedziałem.
Zaczęliśmy powoli iść leśną ścieżką.
-A tak w ogóle,to robiłeś już TO?-zaakcentował ostatnie słowo.
-Tak.-odpowiedziałem.-I to kilka razy.
-Czyli masz dziewczynę?-zapytał jakby zawieziony.
-Nieee.-opowiedziałem.
-To jak ty to...-zdziwił się.
-No tak jakoś wychodzi.-zaśmiałem się.-a ty?
-No ja nie-odpowiedział zawstydzony.
Szczerze,to ucieszyło mnie to. Nie wiem dlaczego. Po prostu cieszyłem się jak małe dziecko gdy widzi swoją matkę.
-Nie ma się czego wstydzić.-powiedziałem cicho i wyraźnie.
-Dobra,skończmy już ten temat.-powiedział.
-A co zawstydziłeś się?-szturchnąłem go ramieniem ze śmiechem.
-Odwal się.-powiedział skrępowany patrząc w ziemie.
Szliśmy już dobre 10 minut i dochodziliśmy już do centrum miasta. Zauważyłem ławkę i usiadłem na nią.
-To gdzie pierwsze idziemy?-zapytał uśmiechając się.
-Posłuchaj mnie teraz uważnie.-zacząłem podejrzliwie chociaż nie miałem nic konkretnego na myśli.
----------------------------------------------------------------------------------
Jeśli czytasz to proszę,daj komentarz. Z góry dzięki :)
Jak mogłaś w takim momencie? Nienawidze Cię :C
OdpowiedzUsuńhehe xD też Cię kocham <3
Usuńfajne . ale jak mogłaś przerwać ugh !
OdpowiedzUsuńcałkiem fajnie się czyta, z chęcią przeczytam kolejny rozdział, ale popracuj jeszcze nad błędami ortograficznymi. :) @awhmylove
OdpowiedzUsuńale nie mam błędów bo mam ten taki wykrywacz i mi zaznacza jak mam błąd
Usuń