-Coś się stało?-zmarszczył brwi.
Słodko wyglądał gdy się denerwował.
-No bo-zacząłem powoli.-znasz mnie już dość dobrze i wiesz czym się ''zajmuję''-utworzyłem z rąk cudzysłów.
-No tak po części wiem...-powiedział siadając obok mnie.
-I jest dużo ludzi którzy chcą się na mnie zemścić za to,co zrobiłem. Więc pokazując się ze mną na mieście narażasz się.-powiedziałem patrząc mu w oczy.
-Na co?-zapytał
-Na wszystko. Może nie że od razu będą chcieli cię zabić,ale po prostu będą zwracać na ciebie uwagę.-wytłumaczyłem mu poważnym tonem.
-A wiesz co?- szybko wstał.
Myślałem że przestraszył się i teraz zostawi mnie.
-Jeśli przybywając z tobą jestem w niebezpieczeństwie,to chcę być w niebezpieczeństwie.-uroczo uśmiechnął się do mnie.
Spojrzałem na chodnik. Nie mogłem w to uwierzyć. Pomimo tego,że może mu się coś stać,on chce zostać ze mną. Strasznie się cieszyłem.
Podniosłem głowę,spojrzałem na niego po czym wstałem i z uśmiechem przytuliłem go. Był zaskoczony tym gestem,ale także mnie przytulił.
-Większość ludzi by od razu spierdalała po tym co wydarzyło się w lesie.-powiedziałem odsuwając się od niego.- I dlatego jesteś wyjątkowy.- wyszeptałem przejeżdżając ręką po jego szyi,następnie ramieniu zjeżdżając do nadgarstka po czym odwróciłem się i zaczęliśmy iść w stronę miasta.
Spojrzałem na niego.Był trochę zaczerwieniony.
Kamil pov.
Czy on mnie podrywał? Wszystkie gesty i jego zachowanie na to wskazywały. Gdy stałem blisko niego,robił się spięty.Czy on mi się podobał? Owszem,nie był brzydki.Czy chciałbym z nim być? Nie wiem,mam mętlik w głowie. Czy jestem homoseksualny? Nie,ale czułem,że dla Dominika mogę zostać.
Szedłem zamyślony patrząc w chodnik. Nagle Dominik szarpnął mnie w swoją stronę przez co wleciałem na niego ocierając się o jego czubek nosa policzkiem.Nagle w miejscu w którym szedłem z wielką prędkością przejechał mężczyzna na rowerze.
-Uważaj następnym razem.-zaśmiał się.-Mogło ci się coś stać.
-Em...dzięki.I dzięki też za troskę.-przygryzłem wargę i poprawiłem bluzkę.
Nic nie odpowiedział. Szliśmy dalej. Po chwili znaleźliśmy się pod basenem publicznym. Na drzwiach wisiała kartka. Dominik zbliżył się do drzwi i przeczytał napis na kartce.
-Zamknięte kurwa.-rozłożył ręce z krzywą miną.
-No to choć gdzie indziej?-zasugerowałem marszcząc jedną brew.
-Ale to po co brałem ręcznik i te wszystkie pierdoły.-spojrzał na plecak a następnie na mnie.
-Peszek.- zaśmiałem się i poszedłem w kierunku fontanny za która znajdowało się kino.
-Czekaj.-dogonił mnie.
-Tam jest kino. Choć.-powiedział ziewając.
-Na co pójdziemy?-zapytał ciekawsko
-Może na ,,Iron man''?-zaproponowałem.
-Hahahahaha chyba cię coś jebło. Idziemy na horror.-powiedział stanowczo ostatnie zdanie.
-Nie! Ja nie lubię horrorów.-zatrzymałem się.
Nie lubiłem horrorów,ponieważ zawsze po nich miałem dziwne przewidzenia i zdawało mi się że widzę to,co było w tym filmie.To było straszne. W swoim żuciu obejrzałem tylko 2 horrory.
-Bez gadania.-zaśmiał się,chwycił mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę budki z biletami.
Stawiałem lekki opór.
-Nie!-mówiłem,lecz on mnie nie słuchał.
Ludzie wokół się na nas patrzyli.
-2 bilety na ,,Paranormal actiwity 4''-powiedział do mężczyzny w budce i podał mu pieniądze.
-Dominik!-wyrwałem się z jego uścisku.
Mężczyzna wystukał coś na komputerze a po chwili z maszyny stojącej obok wyjechały 2 niebieskie bilety.
-Choć.-powiedział z uśmiechem.
Postanowiłem więcej już się nie sprzeciwiać. Najwyżej będę miał koszmary.
Przed wejściem na salę kinową kupiliśmy popcorn i colę dla każdego.
Po wejściu na salę od razu zaczął się film. Już z samego początku się bałem.Po około 30 minutach filmu wyszeptałem do niego:
-Daj rękę.
-Po co?-zapytał zdziwiony.
-Bo się boję.-powiedziałem cicho.
Uśmiechnął się i lekko zacisnął moją rękę.
W straszniejszych momentach filmu z całych sił zaciskałem jego rękę. Nagle na ekranie ukazała się zakrwawiona twarz a my odskoczyliśmy ze strachu,przez co Dominikowi wypadła komórka z kieszeni i wleciała pomiędzy fotele.
-Kurwa.-powiedział cicho.
Podwinął rękaw u prawej ręki i zaczął szukać telefonu w szparze. Zauważyłem u niego poziomy napis przed zgięciem łokcia.Nie widziałem dokładnie ponieważ było ciemno. Wyciągając rękę z telefonem potrącił moją colę a ona wylała się na mnie. Miałem całą mokrą bluzkę.
-Debilu!-powiedziałem cicho.
-O matko,przepraszam!-zasłonił ręką usta.
Podeszła do nas kobieta w czerwonym mundurku.
-Drodzy chłopcy proszę wyjść. Przeszkadzacie innym oglądającym.-wskazała ręką na drzwi.
Dominik zaśmiał się,a ja wręcz przeciwnie. Wcale nie było mi do śmiechu.
Po wyjściu natychmiast poszedłem do ubikacji. Wziąłem papierowy ręcznik i zacząłem nim wycierać plamę na bluzce. Wyrzuciłem ostatni kawałem papieru do śmieci. Przypomniał mi się ten napis na jego ręce.Podszedłem do niego bardzo blisko a on przygryzł wargę. Chwyciłem jego rękę i podwinąłem rękaw do łokcia. We wcześniej opisywanym miejscu zauważyłem czarny napis ,,fresh''.
-,,fresh'' ?-zapytałem przecierając palcem po napisie.
-Moja ksywa na mieście.-odpowiedział patrząc na napis.-jeśli gdzieś to usłyszysz to pewnie chodzi o mnie.-zaśmiał się.
-Ok.-opowiedziałem zasuwając jego rękaw i puściłem jego rękę a on opuścił ją w dół.
Tak na prawdę wiedziałem kim jest. Wiedziałem tylko jak się nazywa i co mam robić. Zgodziłem się na to wszytko,bo po części się ich bałem. Kogo się bałem? To tajemnica.
-Dobra,choć coś zjeść.-powiedział i ruszył w stronę wyjścia.-Znam fajną knajpkę niedaleko.
Szliśmy kilka ulic. Na dworze po woli robiło się ciemno. Dominik zaczął bacznie rozglądać się dookoła.
-Nie lubię chodzić nocą po mieście.-powiedział patrząc na przejeżdżające samochody.
-Dlaczego?-zapytałem chwytając za kołnierzyk bluzki.
-Nigdy nie wiadomo kto może wyjść zza rogu.-odsapnął zw smutkiem.
Weszliśmy do małego budynku. W środku było pełno ludzi. Głównie starsi mężczyźni. Usiedliśmy na miejscu w kącie.
-Fajną knajpkę?- zaśmiałem się unosząc brwi.
Dominik nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się do mnie. Po chwili podeszła do nas kelnerka. Była to starsza kobieta, miała rude włosy i okulary.
-Witam,co podać?-zapytała z niechęcią i zmęczeniem.
-2 porcje frytek.-odpowiedział Dominik.
Kobieta zapisała coś na kartce i poszła do kuchni. Po chwili podeszłą do nas młoda,wysoka i szczupła blondynka,ubrana w sukienkę w panterkę i wysokie czarne kozaki. Usiadła koło Dominika,co mnie lekko zaskoczyło.
-Siema.-powiedziała z uśmiechem. Siedziała okręcona bokiem patrząc na Dominika opierając się łokciem o stół.
-yyy...cześć.-powiedział zdezorientowany chłopak.
-Pamiętasz mnie?-zamruczała ze śmiechem.
-Nie zbyt.- lekko pokiwał głową i wywrócił oczami.
-No pierdoliliśmy się imprezie dwa tygodnie temu.-zaśmiała się.
Gdy to powiedziała poczułem coś w rodzaju zazdrości. Nie wiedziałem dlaczego.
-No sorry ale na serio cię nie pamiętam.-zaśmiał się.
-A chcesz sobie przypomnieć?-przejechała ręką po jego ramieniu i przedramieniu.
-Nie,wiesz...nie dziś.-powiedział zniechęcony i zdjął jej rękę z siebie
-Ok,czekam.-powiedziała odchodząc.
Otworzyłem usta ale zanim zdążyłem coś powiedzieć Dominik przerwał mi.
-Nie pytaj.-powiedział poważnym głosem.
-Ok.-odpowiedziałem cicho patrząc w zielony stół.
Po chwili kelnerka przyniosła nam talerze z frytkami. Postawiła je i poszła dalej. Przybliżyłem trochę głowę w stronę Dominika.
-Zapomniała wziąć za to kasy.-zaśmiałem się
Dominik lekko pokiwał głową. Wydawał się trochę zawstydzony. Czyżby coś takiego go zasmuciło? Przecież on taki nie był. Czułem że chodzi o mnie.
Nagle usłyszeliśmy rozmowę wysokiego,mocno umięśnionego mężczyzny z tą dziewczyną która do nas podeszła. Stali oni pod barem,za Dominikiem. Ja spojrzałem do przodu,a on odwrócił się.
-Że co kurwa?! Pierdoliłaś się z nim?!-wykrzykiwał i pokazywał palcem na Dominika
-I było o wiele lepiej niż z tobą.-powiedziała i machnęła długimi blond włosami.
Dominik szybko odwrócił głowę w moją stronę,wstał,chwycił mnie za rękę i wyprowadził z budynku. Szedł bardzo szybko,ledwo nadążałem. Nagle usłyszeliśmy trzask drzwi a z nich wyszedł ten facet i kilkoro także umięśnionych mężczyzn.
-Wracaj tu kurwa gówniarzu!-zaczął biec za nami.
Dominik pociągnął mnie w stronę wąskiej uliczki. Rozejrzał się i wciągnął mnie do szpary pomiędzy ścianami.Stanąłem pod ścianą,w cieniu a on wcisnął się pomiędzy mnie a ścianę.
-Co się dzieje?-zapytałem zszokowany.
Przykrył swoją ręką moje usta.
-Nic nie mów i sieć cicho. Od tego zależy twoje życie.-wyszeptał
Usłyszeliśmy wbiegających mężczyzn z baru.
-Tu weszli .-powiedział jeden z nich.
Zaczęli chodzić i szukać w kartonach. Nagle jeden z nich podszedł bardzo blisko naszej kryjówki. Dominik spuścił głowę i oparł o moje ramię. Gdy mężczyzna podszedł jeszcze bliżej,Dominik przygryzł moją bluzkę na ramieniu. Mocno marszczył brwi coraz mocniej przyciskając mnie do ściany. Był silny,więc już nawet ie mogłem się ruszyć.
Mężczyźni odeszli a Dominik bardzo cicho wziął głęboki oddech i spojrzał na mnie.Przełknął ślinę i oparł swoje czoło o moje i zamknął oczy. Ja także odruchowo zamknąłem.Pokręcił głową o moje czoło,a ja położyłem dłoń na jego ramieniu. Zjechał głową w dół przecierając swoim policzkiem o mój policzek a ja wziąłem głęboki oddech. Był bardzo blisko mnie. Moje ciało przeszły ciarki. Jedyne co chciałem teraz zrobić to pocałować go.Czułem zapach jabłka. Pewnie pochodził jego włosów. Przybliżyłem głowę bliżej niego,a on zacisnął rękę na moim biodrze i ruszył w stronę wyjścia. Stałem przez chwilę z zamkniętymi oczami opierając tył głowy o ścianę.
Wyszedłem za nim. Był już na chodniku a ja dobiegłem do niego. Szliśmy bardzo długo w ciszy,aż znaleźliśmy się niedaleko mojego domu.
-Hej uśmiechnij się.-powiedziałem z uśmiechem.
-Nie mogę. Mogło ci się coś stać przez to,że byłeś ze mną.-powiedział wpatrując się w chodnik.
To znaczy,że bardzo się o mnie martwił. To było urocze z jego strony.
-Ale nic mi nie jest.-zaśmiałem się i rozłożyłem ręce.
Dominik uśmiechnął się.
-To dobrze.-powiedział i objął mnie rękami na karku kładąc głowę na moim ramieniu.-Nie darował bym sobie gdyby coś ci się stało.Aktualnie jest jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.-wyszeptał
Gdy to usłyszałem poczułem ciepło w środku. Coś w rodzaju ,,motylki w brzuchu''.
-Jesteś pierwszą osobą która mi coś takiego powiedziała.-powiedziałem otulając go w pasie.
Puścił mnie i bez słowa odszedł. Nawet nie spojrzał na mnie.
Tak bardzo chciałem mu powiedzieć prawdę,dlaczego do niego zagadałem. Nie chciałem mu tego robić,ale oni mnie zmusili. Zgodziłem się na to wszystko bo po prostu się bałem,ale na początku nie myślałem że zrobię to,czego nie powinienem,czyli zakocham się w ofierze moich przymuszonych ''pracodawców''.
---------------------------------------------------------------------
Siema. Jeśli czytasz proszę daj komentarz.
Mam smutną informację:kolejny rozdział ze 2 tygodnie (czyli tak po 12.07.2013) ponieważ wyjeżdżam na kolonię. Dziękuję za czytanie i pozdrawiam xxx
:) fajne :))
OdpowiedzUsuń