czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 3

  Szliśmy w ciszy.On był wpatrzony w chodnik,ja w niego.Minęło jakieś 10 minut,gdy postanowiłem przerwać rozmowę.
-Boisz się?-zapytałem ciekawsko.
-Trochę...-powiedział cichym głosem.
Wyszliśmy z lasu przez który przechodziliśmy.Po chwili znaleźliśmy się na chodniku.Szliśmy kilka chwil nadal w ciszy.Nagle ujrzeliśmy piękny,biało-kremowy dom,z ogrodem wypełnionym przeróżnymi kwiatami.
-Wejdziesz?-zapytał śmiało podchodząc do furtki.
-Mieszkasz tu?-zapytałem zdziwiony.
Teraz już miałem pewność,że jest ''dzieckiem bogaczów'',lecz nie był arogancki i rozpieszczony.Raczej skromny i uprzejmy.
-Tak,ja tu mieszkam.Choć.-powiedział przechodzą przez furtkę.
Podeszliśmy do drzwi a on zaczął szukać czegoś w plecaku.
-Kurczę,zapomniałem rano zabrać ze sobą klucza.-wyprostował się patrząc przed siebie po czym  spojrzał na mnie.
-To choć do mnie.-uśmiechnąłem się.
Wiedziałem że chłopaków nie ma,bo mówili wczoraj że pojadą po ten towar z Rosji.W domu mogła być co najwyżej Weronika.
-Do ciebie? Do domu?-pytał zszokowany i przerażony
-Do tak jakby domu...-powiedziałem bardzo cicho.
Poczułem smutek i w myślach błagałem żeby nie zapytał ,,jak to jakby domu?''
-Em...ok.-uśmiechnął się i ruszył w stronę wyjścia.
Odetchnąłem z ulgą.Szliśmy chodnikiem mijając kolejne ulice.Nagle poczułem wibracje w kieszeni spodni. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem na wyświetlacz.Okazało się,że dostałem smsa.
          Od : Hubert 
W domu nikogo nie ma. Jak chcesz wejść to klucz daliśmy tej gościówie z ośrodka.

Zatrzymałem się. Przełknąłem ślinę patrząc przez dłuższą chwilę na telefon.Nie wiedziałem co mam teraz zrobić. Mieliśmy iść do mnie,ale klucz był w miejscu,do którego nie chciałem go prowadzić.
-Coś się stało?-zapytał przechylając głowę w bok marszcząc przy tym brwi.
-Nie,nic tylko...-spojrzałem na niego czując zakłopotanie.
Nie miałem innego wyjścia. Musiałem najpierw iść z nim do ośrodka.
-Słuchaj,pójdziemy najpierw w jedno miejsce.-powiedziałem niepewnie biorąc głęboki oddech.
-Jakie?-zapytał zaskoczony po czym uniósł jedną brew.
-Tylko proszę,na razie nie zadawaj pytań.-spojrzałem na niego z błagalną miną.
Ruszyłem w stronę centrum miasta,a on za mną.
-Dlaczego się przeniosłeś?-spytał patrząc z lekkim uśmiechem i zaciekawieniem wymalowanym na twarzy.
-Nooo-nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć.
-Hm?-mruknął domagając się odpowiedzi.
-Ja...wybiłem okno w szkole.-powiedziałem spontanicznie.
Czułem się nieprzyjemnie,gdy musiałem go okłamać.
-Że co?!-otworzył szeroko oczy podśmiechując się.-wywalili cię za to?
-Tak.-odpowiedziałem stanowczo.
Tak,wywalili mnie,ale za coś innego,Nie miałem zamiaru powiedzieć mu prawdy.
-Ale jak to zrobiłeś?-był lekko zszokowany.
-Dobra,już dosyć pytań.Może kiedyś ci to opowiem.-odpowiedziałem chamsko. Miałem już dość jego pytań,na które musiałem odpowiadać kłamstwem.
-Dobrze.-odpowiedział zawiedziony.
Nieprzyjemnie patrzyło mi się na niego gdy jest zdołowany.
Nagle znaleźliśmy się kilka metrów od dużego,zielonego budynku z płaskim dachem i 3 piętrami.Tuż przy wejściu stała tablica z napisem ,,Witamy w ośrodku adopcyjnym''.Ze środka było słychać krzyki i płacz dzieci.
-Ej czekaj,gdzie ty idziesz? To jest dom dziecka.-mówił z krzywą miną
-Tak,wiem ,że to dom dziecka.-powiedziałem podchodzą do ciemnozielonej furtki.
Czułem smutek i wstyd.Schowałem oczy w grzywce i powoli okręciłem głowę w stronę klamki od furtki.Nacisnąłem ją niepewnie i przekroczyłem próg  furtki.
-Jezu-pokiwał głową będąc w szoku.-przepraszam.-wydukał i zasłonił usta prawą ręką
-Za co przepraszasz?-spytałem zdziwiony cichym głosem.
-Za moja reakcję-powiedział poprawiając plecak
-Nie szkodzi.-uśmiechnąłem się lekko do niego.-Idziesz? Czy poczekasz?
-Pewnie że idę.-powiedział śmiało i ruszył w moją stronę.
-Tylko się nie przeraź.-zażartowałem uśmiechając się fałszywie.

------------------------------------------------

Miał być długo rozdział,ale dziś już nie dam rady pisać,może dlatego że jest 1 w nocy :/ Może jutro dodam

A tak wg to jeśli czytasz to proszę o komentarz. Chcę widzieć że ktoś czyta

2 komentarze:

  1. dom dziecka aaaa w końcu...
    Fajny rozdział ;d
    le weź pisz je dłuższe czubku!
    I powiększ literki bo mnie oczy bolą lol
    @Martine2027

    OdpowiedzUsuń
  2. na kompie się dobrze czyta xD ale ok,spróbuję powiększyć ;)

    OdpowiedzUsuń